Świat pełen idiotów, uwielbianych przez innych idiotów.

Taki jest nasz świat. Masy uwielbiają tzw. wielkich ludzi, nie mając pojęcia o ich rzeczywistych dokonaniach. Kochają ich za osobiste lub masowe wyobrażenie wątpliwej wielkości danych jednostek społecznych.

Weźmy za przykład Lecha Wałęsę. Idol zachodniego świata, symbol Polski. Jeśli to nasz symbol, to rozumiem dlaczego uważa się nas za idiotów. Cała ta idea wielkości tego człowieka bierze się z tego, że ludzie nie wiedzą jakim nędznym prezydentem był oraz jaki poziom kultury (będący odzwierciedleniem poziomu intelektualnego) ten człowiek sobą reprezentuje. W sumie to szkoda mi w tej sytuacji A. Leppera bo gdyby “wypłynął” w odpowiednich czasach to byłby drugim Wałęsą. Miał chłopina ten niefart, że wylansował się w miarę wolnej Polsce.

Nie jest jednak tak źle. Nie tylko my mamy raczej słabe pojęcie o rzeczywistych dokonaniach ludzi, których otaczamy kultem. Weźmy za przykład Ernesto Guevare zwanego też Che Guevara. Dla ludzi Che jest symbolem walki o wolność i walki o cokolwiek. Na Kubie, skąd pochodził, Che jest uznawany za niemalże wyzwoliciela ludzkości. Dziwić się należy Kubańczykom, bo Che pomagał ich wyzwolić z wolnego handlu, braku cenzury i demokracji. Jednakże, każdy lubi to co mu pasuje. I obywateli Kuby nie piętnuję za wielbienie Che.

Obiektywnie Che był radykalnym komunistą, przeciwnikiem wolności prasy, przeciwnikiem kapitalizmu, fanem Stalina (“Przysięgałem przed obrazem naszego starego, nieodżałowanego towarzysza Stalina , że nie spocznę, dopóki nie ujrzę śmierci tych kapitalistycznych ośmiornic.”), sadystą i mordercą. To właśnie Che założył pierwszy kubański obóz pracy w którym “pensjonariuszami” byli przeciwnicy, homoseksualiści, chorzy na AIDS i inni którzy mu czymkolwiek podpadli. Tym bardziej, że Che nie tolerował słabości czy zwątpienia w swoich szeregach. Stosował prowokację, naciski i inne metody pozwalające na przetestowanie swoich poddanych. Tym, którym się nie udało przekonać Che, nie udało się przekonać już nikogo, bo ginęli.

Che był także prototypem Osamy Bin Ladena. Bo już w 1964 roku powiedział: “Musimy przyswoić sobie tę lekcję, lekcję na temat absolutnie niezbędnej odrazy wobec imperializmu, ponieważ wobec tego rodzaju hien nie ma innego rozwiązania jak odraza; nie ma innego wyjścia jak eksterminacja.”  Słowa te odnosiły się do obywateli USA a co za tym idzie do wszystkich obywateli żyjących w wolnych krajach.

Dlaczego Che stał się dla niektórych symbolem rewolucji? Bo był głupi. Był na tyle głupi żeby próbować wywołać w Boliwii rewolucję podobną do tej na Kubie. Bo w Boliwii demokracja i świadomość społeczna była bardziej rozwinięta niż na Kubie i w 1967 roku armia boliwijska schwytała Che i rozstrzelała. Był na tyle zarozumiały, że nie zrozumiał że Castro go nie ocali, bo nie będzie ryzykował (i tak dużych nacisków) ze strony ZSSR i USA.

I tak Che został męczennikiem i bohaterem.

Dla całej bandy nieświadomych gwiazd, dla całej bandy nieświadomych fanów tychże gwiazd.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s