W dniu dzisiejszym nasz premier oświadczył, że rezygnuje z ubiegania się o urząd Prezydenta Rzeczpospolitej:
“Ja nie chcę uczestniczyć w wyścigu, którego celem jest pałac i zaszczyt, ja chcę uczestniczyć w batalii, której celem jest cywilizacyjny postęp“
Wzbudził w nas rownież szczere współczucie mówiąc:
“Muszę trwać na stanowisku. Niektórzy powiedzą, że żegnam sie z marzeniem“
Nie powiedział, że rezygnuje z kandydowania gdyż nie ma już nikogo w PO kto byłby na tyle zaufany żeby zostać szefem rządu. Że Grzegorz Schetyna, który “poległ” w kolejnej aferze był jednym z tych kilku zaufanych ludzi wobec których Tusk miał plany w razie gdy zostałby prezydentem. Nie powiedział, że skoro doprowadził do tego, że cała Platforma Obywatelska jest platformą Tuska, nie zostawi partii na pewną rozsypkę i w konsekwencji naturalną śmierć. I nie powiedział, że Kaczyński wraz z Kamińskim z CBA po prostu wygrali tę bitwę.
I jak absolutnie nie kibicuję Kaczyńskim, tak cała akcja z aferą hazardową była majstersztykiem, przed którym chylę czoła.
Jakby na to nie spojrzeć i tak wychodzi na to, że najlepiej byłoby zagłosować w wyborach na Lecha Kaczyńskiego, bo wiemy jak się w Polsce kończą sytuacje gdy prezydent i rząd pochodzą z jednej frakcji politycznej. Wiemy, bo nam SLD pokazało. Pokazało na tyle dobrze, że nawet po kilku latach z przekrętów z tamtego okresu nie mogą się rozliczyć. Smutne to.