Mam taki zły nawyk, że co miesiąc czytam “Forbesa”. Zły jest on dlatego, że czasopismo to tak właściwie co miesiąc udowadnia mi, że ekonomiści “nie kumają czaczy” z tymi wszystkimi hossami i bessami. Mam nieodparte wrażenie, że ich praca opiera się w dużej mierze na szczęściu. Że trendy, analiza fundamentalna i inne instrumenty badania rynku sa tak samo dobre jak kula wróżki…
Tak jak większość z nas, tak i oni nie są świadomi, że hasło “wolny rynek” nie istnieje. Szokujące? Dziwne? Nierealne?
A jednak.
Cofnijmy się do początku XX wieku. Do Nowego Jorku..
4 wpływowe rodziny posiadające banki (Rothschildowie, Morganowie, Rockefellerowie i Warburgowie) wydumali, że fajnie byłoby mieć narzędzie do sterowania rynkiem, pieniadzem i (co oczywiste) społeczeństwiem. Pokombinowali troche i przystąpili do działania.
W 1907 roku J.P. Morgan puszcza plotkę, iż jeden z największych banków NY jest już praktycznie bankrutem. Jako, że JP to była “szycha” – plotę wszyscy “podłapali” i ruszyła paniczna ofensywa na wypomniany bank celem odzyskania zgromadzonej w tym “Titanicu” kasy. Wobec tje sytuacji, bank ten zażądał natychmiastowej spłaty kredytów swoich klientów, powodując masową wyprzedaż np. nieruchomości za bezcen. Panika gotowa.
Panika ta doprowadziła do tego że została powołana w Kongresie komisja pod szefostwem Nelsona Aldricha, która miała ten przypadek dokładniej zbadać. Fajnie, tylko że stary, poczciwy Nelson był bardzo bliskim ziomalem tych 4 rodzin o których wspomniałem powyżej… BA! W jedna się później nawet “wżenił”.
Ziom Nelson przeprowadziwszy śledztwo stwierdził, iż rekomenduje powstanie Banku Centralnego, którego zadaniem byłaby regulacja rynku i pieniądza. Tak się “szczęśliwie” złożyło, że było to idealnie to czego tych 4 Bankowców-Ziomali potrzebowało.
Jakiś czas później na wyspie Jekyll koło Brunswicku (Georgia, USA) ewakuowano całą ludność. Epidemia? Nie. Panowie: Aldrich, Warburg, Vanderlip (od Rockefellera), Davson, Strong (od Morgana) spotykają się tam na tajnym spotkaniu celem omówienia centralizacji amerykańskich banków. Spotkanie jest hiper-tajne. Strażnicy uniemożliwili wejście intruzom w czasie trwania obrad.
Panowie dumali, dumali i wydumali. Spisano Akt Rezerwy Federalnej (Federal Reserve Act ) , który to akt tworzył prywatny bank centralny i przyznawał mu totalną kontrolę stóp procentowych i rozmiaru narodowej podaży pieniądza czyli mówiąc dosłownie dawał mu “licencję” na drukowanie pieniędzy.
Każdy sobie może spisać taki Akt. Ważne jest to co dzieje się później. Niejaki Woodrow Wilson, syn pastora z Wirginii ma szanse zostać prezydentem USA. Dzięki 4 hojnym sponsorom swojej kampanii zostaje Wilson 28. Prezydentem USA. Ale tych 4 sponsorów to bankowcy i nikt tak jak oni, nie wie że długi trzeba spłacać. Wie to również Woodrow Wilson który przeprowadza przez Kongres pewną ustawę. Jaką, zapytacie? Oczywiście – Federal Reserve Act.
Amerykański Federalny Bank Rezerw stał się faktem. W założeniu ten prywatny bank miał chronić kraj przed gwałtowną inflacją, deflacją i innymi kataklizmami. W takiej samej wartości założeniu ojciec Rydzyk jest sługą bożym. Tak więc w gównianym założeniu.
Od roku 1914 do 1919 FED zwiększył rezerwy pieniężne o 100(!) %. Spowodowało to ogólną dostępność wszelakich pożyczek dla mniejszych banków. Mniejsze banki pożyczały malutkim ludziom i ogólnie, przez chwile było fajnie.
Dokładnie – przez rok.
W 1920 roku, bez żadnych widocznych przyczyn FED usuwa większość rezerw. Natychmiast małe banki od małych ludzi zażądały zwrotu kasy. Pojawiły się bankructwa. Około 5400 małych banków przestało istnieć. Wiele zostało kupionych, wchłoniętych przez największe banki należące do wspominanej często już wielkiej 4. Przez chwilę było źle…
Dokładnie – przez rok.
W latach 1921-1929 FED zwiększył swe rezerwy o 60%. Podczas tego okresu gospodarka USA podnosiła się i rosła:
“Na Nowojorskiej Giełdzie Papierów Wartościowych w tym samym czasie narastała bańka spekulacyjna. Wzrost akcji spowodował podniesienie wartości aktywów należących do inwestorów giełdowych. Banki udzieliły wielu kredytów pod zastaw przewartościowanych akcji. Za pożyczki inwestorzy kupowali kolejne akcje i bańka coraz bardziej się nadymała. W tym okresie ani spółki akcyjne ani banki nie podlegały publicznemu nadzorowi. Wiele spółek, których akcje notowały ogromny wzrost, było w rzeczywistości nic nie wartych i prowadziło niepewne interesy.“
Do 24 października 1929 roku, kiedy to na skutek działań Federalnego Banku Rezerw nastąpił krach na giełdzie w Nowym Jorku. Był to początek wielkiego kryzysu światowego. Produkcja w USA zmalała o 50%; w 1932 bezrobocie osiągnęło 25%; co czwarty farmer stracił ziemię na skutek zadłużenia.
24 października 1929 określono mianem Czarnego Czwartku. Człowiek jest tylko człowiekiem więc Czarny Czwartek był dniem, w którym odnotowano najwięcej samobójstw w historii świata.
A wszytko to dzięki instytucji, tfu- FIRMIE, która miała przed takimi katastrofami zabezpieczać. Firmie, ponieważ Federalny Bank Rezerw ma tyle wspólnego z federalnością co FedEX.
Ten kawałek historii pokazuje nam jak to się obecnie dzieje. Dlaczego w USA mamy kryzys na rynku kredytów SubPrime. I dlaczego TFI tracą codziennie kupę szmalu.
Do rozsądnych inwestycji dochodzi wtedy, gdy są one finansowane z oszczędności. Łatwość otrzymywania kredytów rodzi przedsięwzięcia nieopłacalne i nieracjonalne. Gospodarka z pozoru rozwija się żywiołowo tylko po to żeby później pęknąć. Do tego czasu dochodzi do powstania firm-kolosów na glinianych nogach, sztucznie utrzymywanych dla celów kilkunastu ludzi. Takim celem może być np kampania prezydencka w USA. Wyobraźmy sobie sytuację, że republikanin startuje do fotela prezydenta. Dajmy na to taki McCain. Dotychczas prezydent był Republikaninem i obaj chcą aby tak zostało. Tak więc lepiej pokazać społeczeństwu, że jest raczej dobrze i że Republikanie potrafią rządzić. Dlatego jeśli AIG ma problemy i może zbankrutować to FED znajduje 85 miliardów dolarów pomocy dla tego kolosa.
I dalej jest raczej dobrze…
Dzieło niedokończone- czekamy na dalszy ciag.
Pojawiają się nowe fakty, oraz teorie .